Odgłosy kosa są mi już znane dość dobrze. Słyszę, czy żeruje lub siedzi sobie na ziemi lub gałęzi, czy się czymś denerwuje albo odgania intruza, oczywiście rozpoznanie treli godowych nie stanowi problemu od dawna.
Wracam siebie nocą z imprezy, właściwie jest już dzisiaj od półtorej godziny. Skro doszedłem do domu z centrum miasta cały i w dobrym stanie, to znaczy, że nie byłem jakoś szczególnie urżnięty, ale nawet gdybym był, nie przegapiłbym na pewno tego (spotkaliśmy się w ruchliwym miejscu miasta, na rondzie, tym najstarszym, więc w tle słychać odgłosy ulicy):
Panie kosie, a coś pan też na imprezie był? Ja to się przynajmniej nie drę ludziom pod oknami wniebogłosy, wracając nocą z imprezy 😛
A wiecie co to oznacza? Wiosna, wiosna w mieście! Kosy zaczynają gody, będzie się działo! Na działce pewnie za jakieś 2 tygodnie czy coś koło tego, ale to już całkiem niedługo 🙂
Grażyna, tnij w końcu, jak masz ciąć, ten wiciokrzew, bo jak pani kosowa zeszłoroczne gniazdo na nowo wyszykuje i na nim zasiądzie, będzie… po ptokach 😀