Kapryśny bywa sprzęt, który nie służy do tego, do czego go stworzono 🙂 Na szczęście moja ex komórka dzisiaj dała radę jako kamera i sporo ciekawych rzeczy zarejestrowała. Oczywiście trochę poszatkowane to jest, ale dało się wybrać kilka fragmentów, które dają obraz owej bujności życia. Latem takiego bujnego życia nie będzie, latem my będziemy na działce urzędować, a ptactwo ewentualnie w pobliskich krzakach będzie się czaiło 🙂 Ale dziś… warto popatrzeć na tych kilka krótkich ścinków wideo.
Czegóż tam nie ma: oprócz takiego maleństwa, że rozpoznać się nie da (choć i tu czasem odpowiednio do kamery wystawione białe lico bogatki nie sprawia problemu z interpretacją), nieco większe kosy dwa buszują i kłócą się o jabłka, przepędzając nawzajem, jakieś dwa ptaszyska większego rozmiaru, ale niestety nie zidentyfikowane pojawiają się raz na krótko, właśnie w okolicy kosich jabłek, bażanty jak zwykle ganiają w te i we w te, ale na samym początku, z samego rana… sami zobaczcie 🙂
Nawiasem mówiąc dziwne mi się wydaje, że nawet bażanty kręcąc się wokół miski z zebraną niegdyś ze śniegu, rozsypaną z karmnika mieszanką, w której dominowały większe ziarna, głównie kukurydza, nie zajrzały do tej miski i nie skubnęły ze źródła. Przecież nie tylko ptactwo domowe potrafi jeść z michy, więc dlaczego nikt z moich gości? Sam muszę rozsypywać po kawałku małe co nieco na śnieg. A potem wiosną będę poślad i łuski zboża i słonecznika zbierał :-/
To tykanie w tle, to zegar w altanie. Chyba z 16 lat ma, a bestia chodzi bez zająknięcia. Na Flickr pokazałem, jak zamocowałem smartfona jako kamerę – rejestruje dźwięki z altany, a że mikrofon ma dobry i cisza w altanie panuje, to i zegar wyszedł na pierwszy plan głosowy.
Miłego oglądania 🙂