Grzać z góry jakoś nie chcą, ale kulczyki i tak wiedzą, że pora wracać na lęgowe pielesze i zabierać się do pracy. Dziś najpierw usłyszałem o jakieś 1,5 działki dalej znajome trele. Jaskółka? Skąd tu jaskółka? Nie, to kulczyk, bo nie zgrzyta zębami 🙂 Niedługo później udało mi się kulczyki, bo były co najmniej dwa, złapać obiektywem.
Co ciekawe, jednocześnie upolowałem drugą nowość w stołówce – samicę jera. To ten skrzydlaty bliżej obiektywu, „na prawo patrz”.
Bogacieje portfolio stołówkowe, a tu pora lęgowe tworzyć, bo sikory jakoś chętnie krążą po sośnie, wpatrując dość uważnie w budkę lęgową 🙂
