Wiosna już nie tylko w przylotach

Wiosna także w pogodzie. Dziś był bardzo ciepły dzień, słoneczny. Wiosenny. I prognozy pogody zapowiadacze zmienili wreszcie na takie, które nie zawierają już groźby przymrozków. Więc koniec dokarmiania. Karmnik, który ptaki zdążyły już spustoszyć do reszty, wyglądał dziś tak:

Dziś po południu ptasia stołówka „401” prezentowała się zgoła niestołówkowo:

Na pocieszenie jeszcze dzisiaj pozował mi do zdjęcia… grubodziób! Piękne zakończenie sezonu 🙂

Teraz pora na lęgi.

 

Do zobaczenia w Lęgolandzie!

Drugi ante portas

Rudziki, jak doczytałem, dzielą się na takie, co zostają u nas na zimę (mniejszość), takie, co na zimę odlatują (zdecydowana mniejszość) oraz takie, co na zimę przylatują do nas ze Skandynawii (mniejszość, tylko nie wiem, czy mniejsza, czy większa od tej pierwszej mniejszości). No i o ile zeszłego lata raz udało mi się rudzika zauważyć, o tyle przez całą zimę ani jednego nie widziałem, a przecież jego rudopiersiowość jest tak widoczna i charakterystyczna, że nie ma mowy, żebym go na żywo wśród tej gawiedzi przegapił. A tu masz: wczoraj kulczyk, a dzisiaj rudzik przyleciały do stołówki i świergolą coś jakby: „wio.., …os…, ..osna”. Coś jeszcze na początku niezrozumiałego. Może: ” gdzie ta…” 🙂 No bo brr, niby 8 stopni dzisiaj w stołówce było, a bez kurtki, choćby lekkiej, ani rusz, lepiej od razu zwijać się do domu.

Niestety rudzik kilka minut tylko pokręcił się, popróbował żerowania w iglakach, posiedział i poprzyglądał się, a później zniknął. Daleko do tych iglaków było, więc zdjęcie mało wyraźne, ale że rudzik, to chyba nie ma wątpliwości, co? 😀

Bitwa o resztki

Proszę się nie dziwić, jakim cudem tego ziarna jeszcze nie zabrakło przez tak długi czas. Przecież dokupiłem kilogram słonecznika i dosypałem 🙂  Ale to już na prawdę koniec w tym sezonie. W karmniku resztki, po części zwiórowane, ale póki najmniejszy okruch jest, karmnik będzie stał. Oczywiście bitwa o te resztki to moje nadużycie – niektóre gatunki ptaków tak mają, że przepędzają inne gatunki i osobniki swojego gatunku z karmnika, a nadto boje toczą między sobą. Z dzisiejszych bywalców właśnie dzwońce i mazurki tak mają, przy czym mazurki raczej rozrabiają, a dzwońce przeganiają i walczą. Czasem wręcz tłuką się na potęgę. Dziś udało mi się aparatem fotograficznym nagrać kilka takich scen. Film ma ok. 2,5 minuty, ale po zmontowaniu sam jeszcze raz z uśmiechem go obejrzałem.

Miłego oglądania 🙂

Nie ma mocnych – wiosna ante portas

Grzać z góry jakoś nie chcą, ale kulczyki i tak wiedzą, że pora wracać na lęgowe pielesze i zabierać się do pracy. Dziś najpierw usłyszałem o jakieś 1,5 działki dalej znajome trele. Jaskółka? Skąd tu jaskółka? Nie, to kulczyk, bo nie zgrzyta zębami 🙂 Niedługo później udało mi się kulczyki, bo były co najmniej dwa, złapać obiektywem.

Co ciekawe, jednocześnie upolowałem drugą nowość w stołówce – samicę jera. To ten skrzydlaty bliżej obiektywu, „na prawo patrz”.

Bogacieje portfolio stołówkowe, a tu pora lęgowe tworzyć, bo sikory jakoś chętnie krążą po sośnie, wpatrując dość uważnie w budkę lęgową 🙂