Tak, rodzina się dowiedziała, że działa stołówka i zleciała się na wyżerkę 🙂
A że robiąc porządki i uzupełniając karmnik (pusto było, w 2 dni ponad połowa zniknęła, z czego tylko połowę wyżarły, a resztę wysypały na ziemię) przeszkadzałem im swoją obecnością, to czekały w pobliżu, niecierpliwiąc się.
Dzisiaj widziałem jednocześnie (choć nie udało mi się ich razem sfotografować) czarnogłówkę, 4 lub 5 bogatek (podobnie pojedynczo w kadr mi wchodziły), dziś pojawił się dzwoniec pojedynczy oraz pojedynczy szczygieł. Ależ on śliczny, kolorowy 🙂 I strachliwy, choć nie tak bardzo, jak niektóre sikorki.
No i ta rodzina. Na pierwszym ze zdjęć, na którym wydaje mi się, że jest ich najwięcej, metodą „kropkową” policzyłem całą czeredę, rezygnując z kilku sztuk niepewnych. Zgadniecie, ile ich jest? 🙂
To jak, zgadujecie, liczycie kropki, czy przewijacie na dół po wynik? 😀
Mnie wyszło 78. 7 razy po 10 kropek (zapisywałem dziesiątki) i jeszcze 8 na dokładkę 🙂










