Od kilku dni, około tygodnia widzę w kamerze jakieś dwa gołębie. Ale że obraz jest jakości takiej, jakiej jest, to widzę, że to gołębie, że szare raczej, bez pstrokacizny, ale i tego pewien nie mogę być, a poza tym to już nic więcej nie widzę. Dzisiaj, jako że przy pięknej, pierwszej marcowej sobocie wypadało sezon działkowy wreszcie na dobre rozpocząć, udało mi się przydybać gołąbki. To dwie sierpówki. Grażyna – jako że to gołębie, więc zadziałały na nią jak płachta na byka – już zaczęła je przeganiać, ale udało mi się jej to wyperswadować i uświadomić, że to „rasowe” gołębie, nie jakieś tam domowe dachowe obsrańce i warto im pozwolić nie tylko korzystać ze stołówki, ale i zagnieździć się gdzieś w pobliżu. Uff… 🙂
A swoją drogą z tej ostatniej karmy niewiele zostaje na ziemi, bo większość tego, co wyrzucone z karmnika, jest zjadane przez ptaki „naziemne”, zwłaszcza teraz, gdy już sucho i nie moknie na ziemi, nie pleśnieje.
Niewykluczone że i szpak, kiedyś już zauważony (choć raczej nie ten sam – tamten grubiutki się wydawał, a ten to chudzina przy nim) pokazywał się ostatnio w obiektywie, dziś przyłapanym będąc na żywo. Ależ on wcinał kule tłuszczowe! I jaki sprawny, duży, a radził sobie tak na makramie, jak na spirali, czy to głową w górę, czy też w dół. Jak mi się zdaje, to samiec, ale zapytam na forum, upewnię się, czy się nie mylę.
Nasi podopieczni musieli być na nas dzisiaj strasznie źli 🙁 Przeszkadzaliśmy im od 10:00 do ponad 17:00. Nie pojadły sobie biedaki dzisiaj 🙁


