A jednak się nie wybrała.

No jak to kto i dokąd? Sójka przecież, za morze! 🙂 Nie wybrała się, została w Opolu i przychodzi podjeść do naszej stołówki. Dzisiaj przynajmniej się pojawiła, po raz pierwszy została przyuważona.

Jakieś 2-3 dni temu zauważyłem na bardzo słabej jakości filmie z kamery cienie dwóch ptaków wyraźnie większych, niż kos, ale nie pasujących mi do srok, których w okolicy widać najwięcej. Zatrzymały się na chwilę na gałęziach gruszy (po prawej stronie, gdzie jabłka dla kosa) i poleciały dalej. To już wtedy mogły być sójki na rozpoznaniu terenu 🙂

Dziś sporo bogatek przyleciało pojeść, modraszka i czarnogłówka również, i kos wcinał jabłko, aż mu się ogon trząsł 🙂

I na dokładkę dzisiejsza składanka filmowa.

 

Miłego oglądania 🙂